Archive for the ‘Polskie’ Category

Pizza (lekki niewypał)

Tuesday, August 5th, 2008

Spróbowałem zrobić pizzę, prawie mi wyszło - z wyjątkiem niedopieczonego ciasta…

Moja pizza

Więcej.

O nie, jutro znowu na 9:00…

Wednesday, July 9th, 2008

Już ponad tydzień minął, odkąd zacząłem pracować. Operowcy się nie odezwali (zapomnieli? olali?), więc jakiś czas temu zacząłem szukać czegoś innego. Znalazłem i jestem zadowolony: atmosfera sympatyczna, ludzie mili, projekt ciekawy. Tylko pensja mogłaby być wyższa, ale tu sam sobie jestem winny, bo podałem bardzo małą kwotę (odejmując moje studia i brak doświadczenia, to i tak wychodzi badzo mało). Jednak każdy pieniądz się liczy, poza tym zdobędę doświadczenie (a już mogę powiedzieć, że ten tydzień dał mi dużo wiedzy, ale o tym pewnie napiszę coś później) i dobrze się zabawię. ;) Bo piszemy grę internetową, strategię turową w klimatach fantasy (coś jak HoMM czy Wesnoth), co jest chyba ciekawsze niż dostosowywanie Opery do jakiś dziwnych telefonów i palmtopów.

Ale chaotyczny wpisz wyszedł, taki bez początku i końca.

List motywacyjny i LaTeX

Wednesday, June 18th, 2008

Coś sporo osób wchodzi tutaj szukając listu motywacyjnego w LaTeX-u. Dlatego udostępniam swój, może się komuś przyda. Oczywiście dane i treść zmieniona, został tylko szablon. Możecie się odwdzięczać klikając w AdSense. :>

cover_letter.tex
cover_letter.pdf

A miałem nie pisać o życiu…

Thursday, June 5th, 2008

Tak mało jest ludzi, którym można spojrzeć w oczy i zobaczyć ogrom oceanu myśli mknących z predkością światła. Zazwyczaj widać szlamiastą mieliznę.

Tak mało jest ludzi, którzy zrozumieją żart bardziej wyrafinowany, z aluzją, grą słów, ironią, niż przeciętny sprośny kawał.

Tak mało jest ludzi, którym chce się myśleć, którzy są ciekawi świata, otwarci na nowe doznania, nową wiedzę, nowe znajomości.

Tak mało jest ludzi, którzy zwracają uwagę na szczegóły takie jak kropki, przecinki, akapity, ogonki. O ortografii nawet nie wspomnę. Ich wiadomość wygląda czasem jak kupa.

Tak mało jest ludzi naprawdę inteligentnych…

(co nie znaczy, że się za taką osobę uważam)


SELECT name, address FROM people WHERE sex = 'F' AND age < 21 AND status = "single" ORDER BY iq DESC;

Współczynnik durności ankiety

Monday, May 12th, 2008

W sobotę po kolokwium (tak, było w sobotę…) czekając na ludzi, zaczepił mnie jakiś student psychologii z prośbą o wypełnienie ankiety. Tematem ankiety była seksualność. Miałem chwilę czasu i byłem ciekawy, o co chodzi (tak, zaciekawiła mnie ta seksualność), więc przystąpiłem do wypełniania.

Budowa ankiety była dosyć prosta. Zawierała jakieś 40-50 pytań tak/nie typu “czy miewasz erotyczne sny z X?”, “czy uprawiałeś seks z X?”, “czy potrafisz być czuły wobec X?”, “czy podniecają Cię ładne/ładni X?”, “czy czujesz potrzebę zrealizowania się w związku z X?”, gdzie pytania o numerach nieparzystych miały zamiast X słowo “dziewczynami”, a reszta ─ “chłopakami”. Nie powiem, jak odpowiadałem, w każdym razie zaznaczyłem niektóre z tych parzystych. :>

Przy okazji wpadłem na pomysł współczynnika durności testu. Większość z nich zawiera potwarzające się pytania, tylko inaczej sformułowane. Ma to na celu wyeliminowanie czegośtam, nieważne. W każdym razie, jeśli jest tego za dużo, to to irytuje.

Teraz zacznie się matematyka. Niech Q będzie zbiorem pytań ankiety, a relacja = określona na zbiorze Q^2 jest zdefiniowana następująco:

Jeśli a i b należą do zbioru Q, to a = b \Longleftrightarrow a pyta o to samo, co b.

Oczywistym jest, że = jest relacją równoważności. Napis [a] (dla a należącego do Q) będzie oznaczał klasę abstrakcji względem tej relacji (dla humanistów: zbiór wszystkich pytań pytających o to samo, co a). Współczynnik durności ankiety, S, definiuje wzór:

S = \frac{|Q|}{| \lbrace [a] | a \in Q \rbrace|}

Czyli innymi słowy stosunek liczby pytań do liczby pytań unikalnych. :> Teraz trzeba wymyślić jakąś skalę, ja przyjąłem, że do 1,1 ankieta normalna, do 1,4 jest normalnym psychologicznym testem, a do 2,0 jest durna. Powyżej 2,0 staje się niepoważna.

Opera Software Summer Internship

Wednesday, May 7th, 2008

Jakieś dwa tygodnie temu dowiedziałem się, że Opera Software rozpoczyna rekrutacje m. in. na wakacyjny staż. Pomyślałem, że miło by było pracować nad ulubioną przeglądarką, więc napisałem CV oraz list motywacyjny (z drobną pomocą życzliwych) i wysłałem wszystko 5 maja.

6 maja zadzwoniła do mnie jakaś pani, która, jak się okazało, mówiła do mnie w języku angielskim. Zaprosiła mnie na 7 maja na “Dni kariery”, podczas których odbędzie się test programistyczny, porozmawiają ze mną, etc.

Musiałem wstać dość wcześnie, bo przed 8:00 rano, ale jakoś dałem radę. Hotel znajdował się blisko rynku, odnalazłem więc go bez trudu. Wszedłem, nie zauważyłem nic specjalnego, więc zapytałem recepcjonistki, a ona pokręciła głową i powiedziała, nic nie wie. Nagle zobaczyłem kogoś, kto wygląda, jakby też zmierzał na przesłuchanie, więc podążyłem za nim schodami na górę i tak trafiłem na miejsce. Od pani o azjatyckich rysach twarzy dostałem karteczkę z moim imieniem, nazwiskiem i numerkiem. Dostałem numer 22459 (37*607, iloczyn dwóch liczb pierwszych :>), choć wszystkich nas było może ze 40.  Wszedłem do sali, usiadłem w drugim rzędzie obok jedynej dziewczyny i rozejrzałem się po sali.

“Po cholerę oni przyszli w garniturach?” ─ pomyślałem. Grupa była raczej typową grupą informatyków-komputerowców (to określenie ma dla mnie pejoratywne zabarwienie), bawiących się smartfonami, palmtopami, rozmawiająca o najnowszych technologiach. Ble. Moją drugą myślą było: “Ble, sztywniacy z polibudy” (wiem, złośliwy jestem :>). Tylko kilka osób się pozytywnie wyróżniało, zauważyłem także paru znajomych z II (mojego instytutu).

Po jakiś 30 minutach zaczęła się prezentacja. Najpierw pani z HR opowiadała nam, jak super się pracuje w Operze, jacy to oni są szczęśliwi, jakich utalentowanych mają pracowników i jak zajebistą przeglądarkę tworzą. Potem był filmik z wypowiedziami (sztucznymi) pracowników, który nam miał pokazać, że to prawda. Następny był jakiś szef działu “engineering”, który opowiadał praktycznie to samo, ale dodał więcej szczegółów technicznych. Mimo to nie dowiedziałem się niczego nowego. Trzeci był Polak, ktoś ważniejszy we Wrocławiu i mówił to samo, co pozostali. Straszna nuda, która trwała półtorej godziny. A! Bym zapomniał. Był konkurs przed prezentacją, trzeba było “odszyfrować” napis, którym były kody ASCII liter w heksach. Rozwiązanie brzmiało “if you can read this we want you” i można było wygrać Ninendo Wii.

W końcu coś ciekawszego ─ test. Przez 30-40 minut mieliśmy odgadnąć, co robią dwie funkcje w C. Jedna wypisywała n pierwszych wyrazów ciągu Fibonacciego w dziwny sposób (rekurencja, zmienne statyczne, mało czytelny zapis), druga liczyła “n \over k”, czyli symbol Newtona.

I tu już się rozluźniłem, wiedziałem bowiem, że poszło mi nie najgorzej. Zjadłem dwie kanapki, ciastko, napiłem się soku, pogadałem ze znajomymi, popatrzyłem jak inni machają pilotami do Wii.

W końcu ogłosili wyniki. Najpierw Wii wygrał znajomy z uczelni, nieźle. ;) Potem gwóźdź programu, czyli kto zostaje, a kto idzie do domu. Test “zdało” jakieś 14 osób, reszta, ok. 17 mogła pójść do domu. Śmiać mi się chciało, bo wstali i poszli głównie ci w garniturach. ;) Sztywniacy. :>

Poszedłem na spacer. Miałem jakieś 40-50 minut wolnego czasu, więc poszedłem się przejść wokół rynku. Po powrocie czekało mnie dłuższe, 10-15 minutowe przesłuchanie zarówno HR-ki jak i programisty. Pytali się ogólnie o mnie, który rok studiuję, jakie mam plany, jaki jest mój największy projekt, itp. Wydawało mi się, że dobrze mi idzie.

Znowu przerwa, tym razem krótka. Nintendo Wii jest dziwne, ale to może kwestia gry, w którą grałem z jakimś kolesiem z Opery. ;) Potem pani o hinduskich rysach twarzy mnie poprosiła i powiedziała mi, że przeszedłem przez drugi etap i jutro mi wyślą maila ze szczegółami, co dalej.

Uff… Powiedziałem wszystkim ładne “goodbye” i udałem się na zasłużony obiad.

Mój plan na semestr letni

Saturday, February 23rd, 2008

Przy okazji pobawiłem się Google Spreadsheet. ;)

http://spreadsheets.google.com/pub?key=pGWzSN9qMru5kSDOS6VN_Sg

Open source? A po cholerę mi kod źródłowy?

Thursday, February 7th, 2008

Ostatnio często czytam stwierdzenia, że dostęp do kodu źródłowy nie jest przydatny zwykłym użytkownikom, którzy nie mają zielonego pojęcia o programowaniu. Krew mnie powoli zalewa, gdy o tym słyszę, więc powiem tak: otwarty kod źródłowy wolnego oprogramowania umożliwia innym programistom (niezależnym od autorów oprogramowania) analizować dany program, wykrywać i naprawiać jego błędy oraz tworzyć rozszerzenia i inne dodatki, dzięki czemu wszyscy użytkownicy (cała społeczność) ZYSKUJĄ (uff… długie zdanie).

Załóżmy,  że jakiegoś programu używa 200000 osób, jedna na tysiąc programuje, więc daje nam 200 programistów, zdolnych przejrzeć i poprawić nasz program. Korzystają wszyscy, nie tylko informatycy. Na tym to polega. Jasne? Mam nadzieję, że cześć osób zrozumie.

Dlaczego Nowy Rok jest pierwszego stycznia?

Monday, December 31st, 2007

Bo to pierwszy dzień roku - można odpowiedzieć. Ale dlaczego akurat w tym czasie, tzn. około dwa tygodnie po przesileniu zimowym? Nie jest to jakaś “ładna data” z żadnego punktu widzenia.

Nasz kalendarz gregoriański bazuje na kalendarzu juliańskim, stworzonym na rozkaz Juliusz Cezara w 46 roku p. n. e. To wie każdy. Wikipedia o kalendarzu juliańskim mówi nam:

Powodem reformy kalendarza było to, że wcześniej stosowany księżycowy kalendarz rzymski rozregulował się, w wyniku czego w 46 p.n.e. kalendarzowy grudzień wypadał we wrześniu. Dlatego, żeby ponownie zsynchronizować kalendarz z porami roku, rok 46 p.n.e. wydłużono o 90 dni.

Kalendarz rzymski zaczynał się idami marcowymi, jednak:

Pierwotnie pierwszym miesiącem roku był marzec, a 15 marca (Idy marcowe) rozpoczynali urzędowanie konsulowie. W 155 r. p.n.e. termin ten przesunięto o dwa i pół miesiąca wstecz, na 1 stycznia, gdyż w przeciwnym razie konsulowie desygnowani na ten rok nie zdążyliby na początek sezonu działań wojennych do Hiszpanii (gdzie aktualnie toczono wojnę). Ustaliło to początek cyklu pracy administracji państwowej (rzymscy urzędnicy byli wybierani na roczną kadencję) na pierwszego stycznia. I tak już zostało do tej pory.

Czyli wszystkiemu winna jest wojna w Hiszpanii jakieś 2162 lat temu, kiedy rzymscy urzędnicy musieli przesunąć początek roku administracyjnego na 1 stycznia. Bowiem kadencja urzędników trwała rok i co roku nowe osoby obejmowały urząd. Aby zdążyć na wojnę, trzeba było przesunąć to rozpoczęcie na 1 stycznia. Kalendarz ten był tylko administracyjnym. W religijnym nadal obowiązywał marzec jako początek roku. Nie udało mi się dociec, dlaczego i kiedy zmieniono też religijny.

Jak ptak lub jak żółw

Wednesday, December 26th, 2007

Zwolennicy wolnego oprogramowania mają zwykle problem z jego nazwą. Po angielsku “free” może znaczyć również darmowy, dlatego zaznacza się, że “free as in freedom”, a nie “free as in free beer”. Po polsku “wolny” to także przeciwieństwo “szybkiego”. Dzisiaj w nocy wymyśliłem fajne tłumaczenie: “wolny jak ptak” i “wolny jak żółw”. Fajne, prawda? Programy wolne jak ptak. ;)